czwartek, 24 lipca 2014

White Flowers - Błoto z Morza Martwego.

Dawno już miałam napisać ten post, ale jakoś nie mogłam się zmobilizować do tego.                                                                                                                                                                                                                                          
                 

Jakiś czas temu zapowiedziałam testowanie tej maski na twarz i całe ciało do każdego rodzaju cery firmy White Flowers.


                                                                                                                                           

Według producenta maska: regeneruje, pielęgnuje i odżywia skórę. Oczyszcza ją i wygłasza pozostawiając świeżą, matową i nawilżoną. Pobudza krążenie krwi. A jak to tam u mnie było?

Rozrobiłam maskę, czego bardzo nie lubię. Wolę już gotowe, ale rozumiem dzięki takiej sypkiej postaci glinki ma ona dużo dłuższy okres przydatności. Nałożyłam i co???




Zaczęło piec. Czytam na opakowaniu, że podczas zabiegu może wystąpić lekkie zaczerwienienie i lekkie pieczenie. Pieczenie nie wiem czy było lekkie,  ale dało się znieść więc maskę trzymałam dalej na twarzy. W końcu jak chce się być pięknym to trzeba cierpieć :) A oto efekt po zmyciu maski.



Mocne zaczerwienienie utrzymywało się ponad godzinę na twarzy. Niestety przez kilka kolejnych dni moja skóra dalej była w nieznacznym stopniu zaczerwieniona. Zamiast piękna i gładka, po zabiegu byłam w rozpaczy jak ja wyglądam. Niestety, nie dla mnie ta glinka :(

12 komentarzy

  1. Oj ,myślałam niedawno o takim błotku,po przeczytaniu chyba zrezygnuję ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie bardzo lubię jak muszę coś sama rozmerdać ;D Kurcze szkoda, że tak zadziałała negatywnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Też wolę gotowe już produkty. Nie dobrze, że tak agresywnie działa :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojoj, rzeczywiście wygląda na to, że masz zbyt wrażliwą twarz na to błotko. Ale może wykorzystaj resztę na ciało...

    OdpowiedzUsuń
  5. Może to była jakaś reakcja alergiczna? Na ciele będziesz testować, czy raczej dasz sobie spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojejku nie dobrze, mogłaś od razu zmyć..widocznie jest za mocna dla Ciebie.. wypróbuj na ciele np. na nogach tam gdzie ciało jest mniej wrażliwe niż twarz. Może masz uczulenie na jakiś składnik?
    Mnie osobiście kusi to błoto i czytałam wiele pozytywnych opinii o nim, choć sama również wolę produkty gotowe.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowite, że tak podziałała na Ciebie glinka. Ja ją kiedyś dość często kładłam na twarz, znaczy inna markę. Teraz z powodu braku czasu już dałam sobie spokój z maskami:( Może do tego wrócę... Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. a czemu ja nie wiedziałam o tym blogu? Już zasiadam do lektury

    OdpowiedzUsuń
  9. na twarzy skóra jest bardzo delikatna i każdy reaguje inaczej. Na opakowaniu widzę napis, że nadaje się do każdego typu cery, ale czy na pewno? Spróbuj może w innym miejscu na ciele, mniej widocznym. Może np. pośladki, czy uda :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ją w zapasach ze spotkania blogerskiego i po tej recenzji nie użyję, bo mam wrażliwą skórę i często zdarzają mi się takie zaczerwienienia

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)

TOP